Przeżyć chemoterapię

Jul 2, 2018 at 1:43 pm

Nie ten jest lekarzem, kto zna wszystkie recepty na pamięć, ale ten kto w odpowiedniej chwili umie zajrzeć do książki – Antoni Czechow

Niepokój, jeśli nie strach oraz stress będą nam towarzyszyć przy rozpoczęciu terapii i to jest normalne. Choroba jest poważna i poza terapią będziemy musieli sobie radzić z wieloma lekami wspierającymi, co zwiększa prawdopodobieństwo występowania różnych skutków ubocznych. Dopóki nie zaczniemy kilku pierwszych sesji i nie poznamy reakcji naszego organizmu, może nam towarzyszyć napięcie.

Musimy wiedzieć, że wiele z tych leków ma za zadanie chronić nasze organy przez kompletnym ich wyniszczeniem. Niektóre z nich mają zapobiegać mdłościom i wymiotom, tzw. leki przeciwwymiotne; inne jak bisfosfoniany mają chronić kości przed ich zanikiem. Niestety, i te leki mają również skutki uboczne. Mogą one nawet początkowo zwiększać ból kości lub wywoływać objawy podobne do grypy. Ważne jest by o tym wiedzieć, gdyż wtedy nie będziemy tacy wystraszeni. Mnie się to prztrafiło, gdyż ta informacja o symptomach grypy umknęła mojej uwadze i myślałam, że się przeziębiłam lub mam jakąś infekcję, co natychmiast wywołało u mnie uczucie strachu, że za chwilę znowu wyląduję na pogotowiu z kroplówką pełną antybiotyków.

Inne leki, zwykle w zastrzykach, stymulują pracę szpiku kostnego i regulują poziom krwinek i płytek. Czerwone krwinki transportują tlen do wszystkich komórek ciała. Białe krwinki dbają o odporność organizmu, a płytki krwi są odpowiedzialne za krzepliwość krwi.

Podczas chemoterapii również podaje się steroidy, które wspomagają sam zabieg oraz zapobiegają uczuleniom na silne związki chemiczne. Taka bateria leków razem powoduje, że mamy wiele różnych skutków ubocznych, niemniej wiedza o nich jest bardzo ważna. Kiedy rozumiemy, co z nami się dzieje, nie wpadamy w panikę i lepiej znosimy ten trudny okres.

Polecam robienie szczegółowych notatek, o tym jak reagujemy na wszystkie leki, szczególnie w pierwszej fazie. Tutaj są bardzo pomocne formularze sporządzone wcześniej i rubryki z datą, godziną i komentarzem. Te procedury bardzo mi pomagały zająć umysł i odsunąć skupianie się na mdłościach, czy negatywnych myślach. Kupiłam sobie termometr, aparat do mierzenia ciśnienia i te codzienne pomiary oraz wnikliwa obserwacja dawały mi poczucie kontroli, które dla mnie i mojego typu osobowości, było bardzo ważne. Czego zatem możemy sie spodziewać:

Przede wszystkich huśtawki emocji: od stanów lękowych, złości, poprzez zamartwianie się i apatię, aż do depresji. Aby sobie pomóc, należy stosować medytacje, często słuchać muzyki relaksacyjnej, oglądać komedie i chodzić na spacery.

Anemii – która powoduje zmęczenie, zawroty głowy i czasami problemy w oddychaniu. Wprawdzie przed każdą sesją poziom krwinek jest kontrolowany, ale to się może zdarzyć pomiędzy sesjami chemoterapii. Tutaj bardzo pomaga dieta bogata w żelazo, unikanie nagłych zmian pozycji, stosowanie metod relaksacyjnych.

Zmiany apetytu – główną przyczyną jest zmiana odczuwania smaku spowodowana wszystkimi lekami (związkami chemicznymi), a czasami ból czy suchość w jamie ustnej. Ja przez całą chemoterapię czułam smak metalu w ustach, albo brak jakiegokolwiek smaku. Najdziwniejsze jest zjawisko, kiedy nasze ulubione potrawy i smaki powodują u nas mdłości lub calkowitą odrazę. Zmienia sie także nasz węch, co przeszkadza w przyjmowaniu pokarmów.

Uważam, że trzy czwarte sukcesu w walce z rakiem to jest znalezienie sposobu na to, aby jednak jeść i hamować szybki spadek na wadze. Za wszelką cenę musimy znaleźć najlepszy sposób na przekonanie siebie, że walczymy o życie i każdy będzie miał swój wlasny sposób na motywację, aby przełknąć ten jeden dodatkowy kęs. Cokolwiek by to nie było, stosujmy. Eksperymentujmy, co działa, a co nie.

Dla mnie największą motywacją do przeżycia był mój wnuk, wtedy trzynastoletni chłopiec, który podczas mojej chemoterapii stracił, wlaśnie z powodu raka – kochanego dziadka. Wtedy wyobraziłam sobie jego cierpienie, przerażenie i przekonanie, że ja też niedługo umrę. Jesteśmy do siebie bardzo przywiązani. Kiedy mój wnuk się urodził, zrezygnowałam z mieszkania w przepięknym Vancover i przeprowadziłam się do Ontario, kilka ulic od córki i jej rodziny, aby być blisko mojego maluszka, co pozwoliło mi spędzać z nim dużo czasu.

I tak jak kiedyś zachęcałam go do jedzenia słowami „za mamusię, za Tatusia” przy każdej porcji, tak teraz sobie powtarzałam „za wnuczka” i za każdego z członka mojej rodziny. Stawiałam przed sobą duże portretowe zdjęcie wnuka i zmuszałam sie do skonsumowania kilku pełnych posilków dziennie lyżka po łyżce. Tak, jest to ogromny wysiłek, ale warty naszego uporu.

Drugim sposobem na jedzenie była dla mnie myśl, że jak nie zjem, to mnie czeka dużo większe cierpienie, może umieranie w bólu. A najgorsze było wyobrażenie z rurkami w gardle. Wtedy przełykałam cokolwiek by to nie było, gdyż było to zdecydowanie lepsze rozwiązanie. Każdy musi znależć swój sposób, ale należy absolutnie to zrobić, aby przeżyć chemoterapię, gdyż niestety, wiele osób umiera podczas terapii, a nie od samego raka. Tak umarł ojciec mojego zięcia, z odmowy pokarmów i wycieńczenia. Organizm musi być silny, aby się obronić przed takimi dawkami chemii.

Bezsenności – zaburzenia snu są bardzo częstym objawem. Przede wszystkim emocje, lekarstwa, totalnie zmieniony styl życia powodują zakłócenia typu kilkukrotnego budzenia się w ciągu nocy bądź obudzenia i niemożności ponownego zaśnięcia z powodu negatywnych myśli, czy złego samopoczucia. Często samo zaśnięcie staje się problemem. Kilka sposobów na bezsenność to: tylko krótkie drzemki w ciągu dnia i to jeśli są konieczne, wygodne poduszki i oddychający materiał pościelowy, usunięcie całej elektroniki z sypialni, zasłony w oknach dla pełnej cimności (ewentualnie jedna mala lampka przy podłodze), zasypianie zawsze o tej samej porze, eliminacja alkoholu, a przede wszystkim jak najaktywniejszy cały dzień.

 

Ciąg dalszy za dwa tygodnie. www.eqtrainer.ca