Sztuka i emocje: Edvard Munch (1863-1944) Krzyk

Mar 4, 2019 at 2:37 am

Krzyk, ikoniczna praca norweskiego malarza Muncha, jest sztandarowym przykładem niewidocznej, jednak  dynamicznej interakcji pomiędzy artystą i widzem. Silne emocje przenikają się wzajemnie i nakładają się jedna na drugą, na pewno z nieobojętnym odbiorem widza. W subtelniejszej analizie możemy mieć różne interpretacje, ale jako pierwsze wrażenie, wszyscy odczuwamy jednakowo, bez względu na wiek, kulturę czy epokę – przerażenie postaci na obrazie. I nie sama postać tutaj jest ważna tylko właśnie emocje. Obraz składa się ze zniekształconych figur i przesadnych kolorów, tworząc poczucie niepokoju i alienacji. Krzyk jest manifestacją wewnętrznego głosu Muncha.

http://www.eqtrainer.ca/edvard-munch-scream-1893/

Postać na pierwszym planie jest pozbawiona ludzkich cech, bezpłciowa, amorficzna, a dalsze postacie w tle wyrażają przestrzeń i dystans. Ktoś powiedział, że aby lepiej zrozumieć twórczość Muncha, należy pojechać do Norwegii. Tam też, na wzgórzach Oslo (Kristiania Fjord Valhallveien Ekeberg Hill), pewnego popołudnia Munch spacerował z kolegami, kiedy nagle spojrzal na krwisto czerwone zachodzące słońce, które kolorem nie tylko wypełniło niebo, ale też cały horyzont. Munch w tamtej chwili poczuł przerażenie, strach przepełnił nie tylko jego drżące ciało, ale i  całe jego jestestwo. Strach panuje  wokół: wewnątrz i na zewnątrz. Munch miał wrażenie, że to ze wszystkich stron krzyczy natura i kłopotliwa czarna strona duszy ludzkiej. Tak też nazwał pierwszą wersję tego obrazu Krzyk natury (Der Schrei der natur), namalowany w 1893 roku.

Muncha od najmłodszych lat otaczały choroby, wariactwo i śmierć. Edvard był drugim dzieckiem z pięciorga dzieci państwa Munch. Kiedy ukończył rok, jego rodzice przenieśli sie do Kristanii, obecnej stolicy Norwegii – Oslo.  Kiedy miał pięć lat umarła jego matka, wkrótce potem siostra. Ojciec, wojskowy lekarz, zajęty pracą, nie bardzo wiedział, jak sobie radzić z dziećmi. Wieczorami, przed snem opowiadał maluchom straszne historie, mrożące krew w żyłach, co mialo wpływ na wrażliwą osobowość Edvarda. Przeżycia związane z wczesnym odejściem bliskich zaważyły na rozwoju duchowym i artystycznym malarza. Dlatego też w twórczości Muncha zauważamy częste motywy choroby i mrocznej śmierci.

Edvardem zajęła się jego ciotka, KarenBjølstad, która amatorsko malowala obrazy i wpłynęła na zainteresowania chłopca. W wieku siedemnastu lat Munch wstąpił do Akademii Sztuki, gdzie jego mentorem został znany rzeźbiarz – Julius Middelthun. Munch zainteresował się naturalistami. Dołączył do awangardowego ruchu zwanego Christiania Bohemia. Jednak jego wczesne prace były krytykowane. W 1885 Munch przybył do Paryża. I chociaż był tam krótko, to jednak rewolucyjny impresjonizm wywarł na nim istotne wrażenie. Po powrocie do Norwegii Munch zmienił sposób uzycia pędzla na swobodniejszy  i zaczął uzywać bardziej subtelnych kolorów. Został wtedy ogłoszony jedynym impresjonistą Norwegii. Jednak nastrój artysty pozostał melancholijny i smutny.

Po zorganizowaniu wlasnej wystawy (110 prac) wkrótce Munch otrzymal stypendium w Paryżu, gdzie rozpoczął naukę w 1889 roku. Jednak zbyt konserwatywna atmosfera szkoły spowodowala, że po czterch miesiącach Munch opuścil akademię. W tym czasie zainteresowaly go prace Pisarro, Monet oraz post-impressionisty George Seurata. Munch zaczął stosować w swoich obrazach technikę kropkowania.

Jeszcze większy wpływ wywarł na Muncha Paul Gaugin z jego dekoracyjnymi elementami i spłaszczonymi formami wczesnego symbolizmu oraz ekspresja Van Gogha, którego wpływ wyraźnie widać w obrazie Krzyk. Tak dużo różnych wpływów nie pozwalało Muncha zakwalifikować do żadnej konkretnej grupy. Munch miał ogromne trudności w realcjach międzyludzkich, był alkoholikiem i nałóg ten powodowal częste załamania nerwowe. Sam twierdził, że od wczesnego dzieciństwa towarzyszyły mu trzy czarne anioły, które miały odzwierciedlenie w jego malarstwie.

Nie czuł się  zrozumiany przez Paryż i wyjechał do Niemiec, gdzie odnosił wielkie sukcesy. Wtedy w 1893 powstał najsławniejszy jego obraz Krzyk.

To nie jest krzyk jednego człowieka, to jest tragedia całego czlowieczeństwa. Udręka I boleść o ogromnych wymiarach. Człowiek w pułapce, niemający kontroli nad tym, co się dzieje dookoła.  Linie balustrady są symbolem pułapki, nie ma z niej ucieczki – to pułapka życia. Egzystencjalny horror.

Pierwszy raz widziałam ten obraz w podręczniku szkolnym mojej najbliższej przyjaciółki, która interesowala się sztuką i wybierała się na studia architektoniczne. Mialam wtedy 16 lat. Obraz zrobił na mnie ogromne wrażenie, chociaż wtedy niewiele wiedzialam o jego twórcy, czy historii sztuki. Niemniej ten moment pamiętam do dziś. Dla mnie to był terror samotnej osoby. Nie widziałam przez wiele następnych lat dzieła sztuki, które by mnie tak poruszyło emocjonalnie, jak ten obraz. Czułam ten ból i cierpienie, tylko wtedy nie rozumiałam,  że to było cierpienie nie tylko postaci na obrazie, ale i wielkie udręczenie artysty. W mojej percepcji wszystko było ciemne, nie dotarły do mojej podświadomości czerwienie, czy kolor pomarańczowy. Moje oczy były „wlepione” w otwarte usta krzyczącej duszy. Kontrast kolorów, ich ostrość i głębia, opisywana przez krytyków sztuki, dla mnie nie istniały. Uczucie udręki i alienacji, wydobywające się z tego krzyku, spowodowało, że w mojej pamięci zapisaly się dwa kolory: brązowy i czarny.

Obecnie, już po obejrzeniu kilku wersji tego obrazu (o nich i ich historii można napisać oddzielny blog), jeszcze bardziej wstrząsa mną ta scena, gdyż znam dramat życia artysty i rozumiem symbole w nim zawarte. Teraz „słyszę” głośny, niekończący się krzyk natury. Co ciekawe, krzyk osoby na pierwszym planie uważanej za artystę, nie jest jej krzykiem. Zamiast krzyczeć, postać próbuje się uchronić się przed krzykiem natury, a wyrazem tego aktu są ręce przylożone do uszu. Chociaż moja początkowa interpretacja była inna, to odbiór emocjonalny pozostał ten sam. T

Dzisiaj widzę wyraźnie krwawe chmury i charakterystyczne linie: trzy długie proste w perpektywie i w poziome – faliste. Wydaje mi się, że byłam obecna przy każdej, stawianej przez Muncha, kresce. Każda z nich to wyryta emocja, to manifestacja ludzkiego życia, natury i samego artysty.

Sztuka Muncha opiera się na paradoksie, jego tematyka dotyczyła “zjednoczenia i separacji, śmierci i regeneracji, pożądania i winy, miłości i utraty”[1]. Jego obrazy wyrażają dramat samego życia,  głównie ból i cierpienie natury ludzkiej. Munch poruszał się miedzy rzeczywistością a traumatycznymi wizjami. Niemniej artysta wierzył, że te wszystkie męczarnie były jego siłami napędowymi. “Nie odrzuciłbym mojej choroby, ponieważ w mojej sztuce jest wiele rzeczy, które jej zawdzięczam”[2]. Munch pracował z róznymi formami wyrazu, wielokrotnie badając te same tematy: malowanie, rysowanie, akwaforta, litografia, fotografia i drzeworyty.

Krzyk symbolizuje lęk współczesnego człowieka w dzisiejszym szalonym społeczeństwie i, podobnie jak Mona Lisa, jest jednym z najczęściej reprodukowanych obrazów na świecie w różnych stylach, formach i odmianach. Krzyk należy do najbardziej znanych obrazów na świecie i jest uważany za arcydzieło ekspresjonizmu.

[1] HEARN, Michael Patrick (2006): “Edvard Munch: The Modern Life of the Soul”. Museum of Modern Art, New York 2006

[2]https://www.edvardmunch.org/link.jsp